Okładka: "Twoje listy chowam pod materacem"
Szczegóły:Twarda oprawa - wydanie pierwsze
ISBN: 9788310126818
Liczba stron: 240

Najdroższa Astrid, (…) przyrzekłyśmy sobie nawzajem nie pokazywać tych listów nikomu! A teraz zostaną wydane w książce. (…) Każdy będzie mógł przeczytać wszystko, co było tylko między nami. Byłoby interesujące wiedzieć, co ty o tym sądzisz. Nie masz przecież żadnej szansy ich ocenzurować ani zredagować. Teraz stanie się tak, jak mówiliśmy w szkole biblijnej w Orsa: Wszystko na światło dzienne!

Na początku lat 70. XX wieku trwała intensywna wymiana listów między Astrid a Sarą. Żadnej z nich nie przeszkadzało, że dzieliło je ponad pięćdziesiąt lat. Były dwiema "pokrewnymi duszami", które rozmawiały o życiu, miłości i o tym, jak trudno być człowiekiem. Z czasem przerwy w korespondencji stawały się dłuższe, ale kontakt nie został zerwany aż do śmierci pisarki w 2002 roku.
Dzięki tym unikatowym listom dostrzegamy mniej znane oblicze Astrid Lindgren. Przede wszystkim jednak pokazują one, jak wielkie znaczenie ma dla młodego człowieka to, by zostać dostrzeżonym i zaakceptowanym podczas najtrudniejszych lat życia.

Data wydania: 18 lutego 2015
Wydawca:
Gatunek:
Tagi:

 
 
Fragment artykułu poświęconego książce "Twoje listy ...", a zamieszczonego w "Wysokich Obcasach":

"Popularność Astrid Lindgren w Szwecji trudno porównać do popularności jakiejkolwiek innej pisarki w którejkolwiek części globu. Napisała blisko 50 książek, które zostały przełożone na 88 języków i były wydawane w milionowych nakładach. W 1976 roku przyczyniła się do upadku rządu socjaldemokratów. Cztery lata później szwedzki rząd uchwalił w prezencie dla niej ustawę o ochronie zwierząt. W Niemczech 116 szkół nosi jej imię.

W latach 80. ambasador ZSRR w Sztokholmie powiedział, że w Rosji "Karlsson z Dachu" jest tak znany jak Biblia. Lindgren zareagowała na tę informację typową dla siebie błyskotliwą ripostą: "Nie wiedziałam, że Biblia jest tak popularna w Związku Radzieckim". Rosjanie na jej cześć nazwali asteroidę.

Była wielbiona i kochana. Niezaprzeczalnie jest królową literatury dziecięcej.

Dostawała ok. 150 listów tygodniowo. Poczta zatrudniła listonosza, który obsługiwał wyłącznie panią Lindgren. Uczniowie w ramach prac domowych pisali do niej listy, a z przedszkoli hurtowo przychodziły rysunki. Odpisywanie na listy zaczynało być dla niej pełnoetatowym zajęciem. Opublikowała więc w prasie apel do nauczycieli, by nie zadawali uczniom pisania listów.

Ale nie przestawały przychodzić. Odpisywała wszystkim. Jednemu adresatowi najwyżej dwukrotnie. W połowie lat 80., gdy była u szczytu sławy, a wzrok zaczynał słabnąć, postanowiła usprawnić pracę. Zleciła przygotowanie pocztówek, które w jej imieniu wysyłała agentka i sekretarka w jednej osobie.

"Hej, ty mała przylaszczko, Saro, moja gołąbko"

Był tylko jeden wyjątek. Od 1972 roku przez 30 lat Astrid regularnie korespondowała z o 52 lata młodszą Sarą Schwardt (wtedy jeszcze Ljungcrantz). "Z początku miałam może nadzieję na odpowiedź. Ale nie można chcieć wszystkiego. Nie pojmuję tego, że ty naprawdę rzetelnie odpowiadasz na wszystkie listy i marnujesz pieniądze na 65-örowe znaczki" - pisała Sara w kwietniu 1972 roku. "Długą korespondencję miałyśmy - od opłaty pocztowej za 55 öre aż do opłaty za 1 koronę i 10 öre, oj, oj!" - pisała Astrid w styczniu 1978 roku."

Cały tekst: "Cześć, mówi Astrid Lindgren, usłyszałam w słuchawce i prawie zemdlałam"