Okładka: "Dom z witrażem"
Szczegóły:Miękka oprawa
ISBN: 978-83-240-2684-5
Format: 134x201 mm
Liczba stron: 304

Książka nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2016.

Zwyciężczyni konkursu na najlepszą powieść zorganizowanego przez Wydawnictwo Znak.

Najlepsza spośród niemal 1000 nadesłanych tekstów.
Wybrana przez jury, w którego skład weszli m.in. Sylwia Chutnik, Justyna Sobolewska, Zofia Fabjanowska-Micyk, Jarosław Czechowicz.

Nie poznałaby Mikołaja, gdyby nie olbrzymi, wielobarwny witraż w jednej z lwowskich kamienic. Wspólnie starali się ocalić go przed zniszczeniem. Nić porozumienia, która pojawiła się między nimi, szybko rozwinęła się we wzajemną fascynację.
Dojrzały mężczyzna odkrywa przed młodą kochanką Lwów – miasto spadających balkonów, ozdobnych niczym torty fasad kamienic i zdewastowanych pomników Lenina.
"Dom z witrażem" to historia otwierania oczu na sztukę i historię. Opowieść o nieprzewidywalnych kolejach losu i rewolucji, który wywraca porządek świata, zabiera bliskich. Jest to wreszcie opowieść o rozbudzonym pragnieniu wolności. W życiu i myśleniu.

Data wydania: 18 lutego 2015
Wydawca:
Tagi:
Recenzje:Katarzyna Ziółek na stronie http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,5999,Dom-z-witrazem#reviews napisał/-a:

Zaczynając czytać książkę Żanny Słoniowskiej trochę się irytowałam- miałam poczucie, że z zalewu informacji o Ukrainie w mediach, wpadłam tym razem w zalew wspomnień o Ukrainie w książce. Nie spodziewałam się tego i przemknęło mi przez myśl „A może ta książka wygrała konkurs właśnie przez swoją tematykę? Ktoś stwierdził, że temat Ukrainy jest na czasie więc zwróćmy jeszcze większą uwagę ludzi i uhonorujmy tę pozycję pierwszą nagrodą w konkursie". Po czasie jednak trochę zmiękłam.

Myślę, że ciężko określić, jaki jest główny temat „Domu z witrażem". Ukraina? Lwów? Poczucie przynależności do swojego kraju? Relacje matki i córki? Relacje kilku pokoleń kobiet żyjących w jednym domu? Rodząca się miłość? Sztuka? Bardzo dużo wątków, prawda? Każdy z nich można odnaleźć w książce, są strumyczkami podziemnej wody, która snuje się między kamieniami i czasami jeden z nich wybija się na pierwszy plan. Każdy z tych tematów dotyka głównej bohaterki, która jest jednocześnie narratorką książki. W tym miejscu warto wspomnieć, że nasza „główna bohaterka" w zasadzie nią nie jest- na pierwszy plan wybija się Marianna, jej matka, wybitna śpiewaczka operowa i działaczka na rzecz niepodległości Ukrainy. Ważną postacią jest też Aba, babka bohaterki, lekarka i niespełniona malarka. Aby uzupełnić pokoleniową wyliczankę dodajmy Prababkę, niespełnioną śpiewaczkę operową, kobietę doświadczoną przez wojnę. A wśród ich wszystkich- Mikołaj, będący kochankiem narratorki, a wcześniej jej matki. Do tego stara kamienica, w środku której rozrasta się gigantyczny witraż, jako tło i główna baza opowieści.

Książka jest chaotyczna i czasami gubiłam wątek, który chciała opowiedzieć autorka, jednak przeszkadzało mi to tylko na początku, z czasem przywykłam. Najbardziej dominującym odczuciem, jakie towarzyszyło mi przy czytaniu było przekonanie, że narratorka dopiero stwarza samą siebie, że tak naprawdę istnieje tylko jako odbicie, najpierw w oczach matki, a następnie w oczach Mikołaja, który nie tylko był jej pierwszą miłością, ale stał się mentorem, szczególnie w sprawach sztuki. Dziewczyna, pozostająca zawsze w cieniu niezwykle utalentowanej matki, stara się rozwijać swój talent malarski, w czym ukazują się niezwykłe powiązania kobiet w tej rodzinie. Prababka jest niespełnioną śpiewaczką operową- jej wnuczka jest spełnioną śpiewaczką operową. Aba jest niespełnioną malarką- jej wnuczka ma nadzieję na bycie spełnioną malarką. Wszystkie te kobiety łączy sztuka, którą autorką bardzo mocno związała z Lwowem, miastem, gdzie toczy się akcja powieści. Swoistym przewodnikiem po nim staje się Mikołaj- pokazuje Lwów od jego architektoniczno- artystycznej strony i w poszukiwaniu utraconej Marianny, wikła się w romans z jej córką. Czy to nie dziwne- pozostawać w trójkącie ze zmarłą matką i jej kochankiem? W momencie, gdy sobie to uświadamiam, robi mi się żal głównej bohaterki. Bo to nie ona jest najważniejsza, ona zawsze jest dodatkiem do kogoś lub do czegoś. Kibicowałam jej, aby znalazła w tym wszystkim siebie i by z narratorki stała się główną bohaterką. By zaistniała jako realny byt, a nie daleki cień swojej matki.

Myślę, że ciężko traktować „Dom z witrażem" jako powieść z konkretnym wątkiem. To raczej opowieść, niezwykle plastyczna i ładnie napisana. Toczy się swoim nurtem i pokazuje nam zakamarki, które na co dzień są niewidoczne. Myślę, że książkę warto przeczytać dla samej opowieści, dla połączonej historii kilku kobiet, dla rwanych lekcji o sztuce. Moim zdaniem autorka mogła darować sobie ostatni rozdział, jednak jest to subiektywne odczucie.