Tegoroczne święto promujące czytelnictwo i biblioteki odbyło się 9 czerwca w ramach ogólnopolskiej akcji pod hasłem „RzeczpospoCzyta”. W wyjątkowym roku 100 lat niepodległości Polski w naszej książnicy na dworcu czytaliśmy literaturę oraz poznawaliśmy polskie dzieje sprzed stulecia i te bliższe. Podczas nocnych odwiedzin przygoda przeplatała się z historią.

Już od godziny 17 do biblioteki przybywali młodzi fani książek z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Uczestnicy zamienili się w detektywów. Próbowali zmierzyć się z trudnościami, na które napotykała literacka para. Czekały na nich zagadki, quizy, krzyżówki oraz rebusy. Książki z tej serii cieszą się dużą popularnością, nierzadko aby je wypożyczyć trzeba czekać w kolejce.

Następnie odbyła się projekcja filmu „Tarapaty”. Tam również mieliśmy do czynienia z przygodą, tajemnicami oraz z autentycznym wydarzeniem z przeszłości Warszawy. Kolejna para – tym razem młodych „detektywów” – Julka i Olek, której towarzyszył pies Pulpet, podjęła śledztwo w celu odnalezienia drogocennych przedmiotów, które zginęły z domu ciotki nastoletniej bohaterki. W filmie przedstawiona została prawdziwa historia z roku 1948. W czasie tym do Polski na Kongres Intelektualistów przyjechał Pablo Picasso. Przebywając w Warszawie artysta odwiedził kamienicę zaprojektowaną przez awangardowych architektów – Helenę i Szymona Syrkusów. Kiedy kobieta poprosiła go o podpis, ten wziął do ręki węgiel i namalował nim na ścianie Syrenkę z robotniczym młotem w dłoni. Dziś obraz znajduje się przy ulicy Sitnika 4/8. Ta autentyczna historia stała się częścią intrygi filmu „Tarapaty”.

W dziale dla dzieci nieprzerwanie – dla zmieniających się uczestników – trwały gry i quizy. Podczas swoich detektywistycznych poszukiwań, mimo że za oknem rozpętała się burza, uczestnicy odnajdywali ukryte w bibliotece różne teatralne rekwizyty. Spontanicznie zaimprowizowali scenkę z Czerwonego Kapturka. Cieszy fakt, iż kolejne pokolenia młodych czytelników znają tę baśń. W świadomości czytelniczej bajka istnieje już od XVII w. Po raz pierwszy spisał ją dla potomnych Charles Perrault. Dziewiętnastowieczną wersję Czerwonego Kapturka rozpropagowali bracia Grimm. Na polskim gruncie z baśnią zmierzyli się tacy pisarze jak Jan Brzechwa, Artur Oppman czy Joanna Olech.

W piwnicach biblioteki można było obejrzeć wystawę „Dwudziestolatka do rzeczy” – przedmioty użytkowe dwudziestolecia międzywojennego z kolekcji mieszkańców Obornik Śląskich. Była to chyba najbardziej rodzinna propozycja tej nocy. Dorośli uczestnicy mogli pokazać swoim pociechom przedmioty użytkowe, które pamiętają ze swoich, dziadków lub pradziadków domów np. żelazko z duszą czy przedwojenny zestaw do golenia. Duże emocje wzbudzała mapa samochodowa Polski z lat 1939-1940. Dorośli szukali na niej miejscowości, które niegdyś leżały w granicach Rzeczypospolitej, a skąd przybyli ich dziadkowie czy rodzice; dzieci próbowały znaleźć Oborniki Śląskie i Wrocław. Nikt nie przeszedł obojętnie obok gofrownicy do kuchni węglowej. Kilkulatek dopytywały się, jaka jest różnica między kocykiem a… kapą na łóżko. Pokazanie codzienności dwudziestolecia międzywojennego przez zwykłe rzeczy stało się pretekstem do całkiem poważnych rozmów z historią w tle.

(AK)

Fot. A. Kuczyńska